Peru po raz pierwszy – Nazca i Arequipa

Arequipa

Wyprawa do Peru była do tej pory naszą najlepszą, najciekawszą, najdłuższą i najbardziej odkrywczą podróżą. To duży, niezwykle zróżnicowany kraj. W obrębie jego granic mamy sześciotysięczniki, lodowce, pustynie, dżunglę, ocean, ruiny wielkich cywilizacji i kolonialne miasta. Trip trwał nieco ponad dwa tygodnie. Udało nam się zobaczyć ok 25% tego ogromnego obszaru. Wydaje nam się, że  aby móc stwierdzić „zwiedziliśmy Peru”, potrzebowalibyśmy co najmniej dwóch miesięcy. Podróż zaczęliśmy od lądowania w Limie. Nie zabawiliśmy w niej długo, zostawiliśmy ją sobie na koniec. Drugiego dnia pojechaliśmy do Nazca. Potem była Arequipa, Cabanaconde i Kanion Colca. Następnie Cuzco, Machu Picchu, Ica i znowu Lima. Niestety nie udało nam się przejść Cordillera Blanca (było to w naszych przedwyjazdowych planach), dotrzeć do dżungli i wielu innych miejsc. Jednak nie wykreślilibyśmy niczego z tego, co zobaczyliśmy. Żałujemy po prostu, że nie mogliśmy zostać dłużej w tym niesamowitym kraju. W kilku postach postaramy się opisać, dlaczego zrobił na nas takie wrażenie. Zaczynamy od Nazca i Arequipy.

Nazca To całkiem przyjemne miasto, z ładnym placem w centrum i małymi uliczkami naokoło. Przy okazji – zauważyliśmy, że wszystkie peruwiańskie miasta, w których byliśmy mają podobny układ – w centrum znajduje się plac, nazywany zawsze Plaza de Armas (Plac Broni), wokół niego jest mnóstwo wąskich uliczek. Im dalej od centrum, tym więcej jest biednych, małych, pudełkowatych domów. Nazca też tak właśnie wygląda.

Linie Nazca – to miasto znane jest z jednej rzeczy, wokół której kręci się cały turystyczny biznes  – Rysunki na pustyni, widoczne tylko z lotu ptaka.  Powstały w między 300 p.n.e. a 900 n.e. Ich przeznaczenie nie jest do końca jasne, więc temat obrodził w wiele fantastycznych teorii (m.in. linie miały służyć jako lądowisko dla kosmitów) Zobaczenie Nasca Lines było marzeniem Pawła. Są dwa sposoby. Pierwszy to dojechanie busem lub taksówką do wieży widokowej na płaskowyżu. Wieża nie jest na tyle wysoka, żeby zobaczyć wszystkie rysunki, ale kilka z pewnością uda wam się dostrzec. Drugi sposób to lot niewielkim samolotem nad płaskowyżem. Wybraliśmy to drugie. Przed podróżą czytaliśmy o wypadkach, jakie zdarzyły się w ciągu kilku ostatnich lat. Za radą przewodnika (Lonely Planet) wybraliśmy firmę uznaną za najbezpieczniejszą – AeroParacas. Według informacji z wydawnictwa linia dba o swoje samoloty, a podczas lotu obecnych jest zawsze dwóch pilotów. Bilety i dojazd na lotnisko załatwiliśmy poprzez gospodarza naszego hostelu, który uzyskał dla nas zniżkę na bilety (które nawet z nią były naprawdę drogie). Nasz gospodarz poradził nam również zarezerwować lot w godzinach porannych (mniejszy wiatr i upał, a do tego bardziej przejrzyste powietrze) oraz nic nie jeść przed lotem (bardzo dobra rada!!). Sam lot trwa około 30 minut. Łącznie z dwoma pilotami było nas siedem osób (to był naprawdę niewielki samolot). Maszyna okrąża każdy rysunek dwa razy – po razie z każdej strony, aby wszyscy mogli dokładnie obejrzeć obiekt. Przechyla się przy tym nawet do 60 stopni (przypominamy radę o locie na pusty żołądek). Przez całą podróż jeden z pilotów opowiada o tym, co widzimy. Czy warto szarpnąć się na tę atrakcję? Trudno powiedzieć. Rysunki są dość dobrze widoczne, ale trzeba naprawdę uważnie patrzeć. Sam lot jest interesujący. Oboje nigdy nie mieliśmy okazji do przebywania w tak małym samolocie. Jednak jeśli nie kręcą was specjalnie Rysunki z Nazca lub jeśli macie chorobę lokomocyjną – to zastanówcie się kilka razy.

La Casa del Pisco Garcia –  to knajpa specjalizująca się w Pisco Sour, czyli w drinkach na bazie peruwiańskiego alkoholu Pisco. Duży wybór w menu, dodatkowo pyszne przekąski. Polecamy zwłaszcza tequenos – smażone na głębokim oleju małe roladki z serem w środku, podawane w towarzystwie świeżego quacamole. Pycha! Dodatkowo pracownicy knajpy to przemili ludzie.

Rollo Chicken –  restauracja z szerokim wyborem dań, niewygórowanymi cenami i naprawdę ogromnymi porcjami. Zdecydowanie lokalna knajpa, o czym świadczyły tłumy Peruwiańczyków siedzących przy sąsiednich stołach.

Hospedaye Yemaya – przytulny, rodzinny hostel. Bardzo czyste pokoje i łazienki. Na dachu taras z widokiem na dachy Nazca.  Śniadania przygotowywane przez żonę właściciela wliczone były  w cenę i były naprawdę pyszne. Oprócz pieczywa, jajecznicy i konfitur dostaliśmy kawę, herbatę i świeżo wyciśnięty sok z ananasa.

Arequipa Drugie co do wielkości miasto w Peru, leżące u stóp aktywnego wulkanu El Misti, zwane też białym miastem, to chyba nasze największe zaskoczenie podczas tej wyprawy. Było na naszej liście jako przystanek przed Kanionem Colca. Okazało się jednym z ładniejszych miejsc, jakie tam widzieliśmy. Arequipa została założona w XVI wieku przez Hiszpanów (którzy podbili znajdującą się w tym miejscu inkaską osadę). Ślady bytności Hiszpanów widać na każdym kroku, między innymi w architekturze. Postkolonialna zabudowa bardzo przypadła nam do gustu. Dodatkowym plusem jest fakt, że miasto nie jest jeszcze tak popularne, jak na przykład Cuzco. Dzięki temu nie byliśmy atakowani na każdym kroku przez ludzi oferujących masaż, wycieczkę lub  posiłek w ich restauracji.

Gran Hotel – nocleg blisko centrum. Skromne, ale czyste pokoje. Hotel posiada dużo balkonów i ogromny taras z widokiem na El Misti. Bardzo mili właściciele. Musimy zaznaczyć, że nie mówili ani słowa po angielsku (nasz hiszpański jest bardzo słaby), ale udało nam się dogadać bez większych problemów. Alvarez Thomas 451

Klasztor Santa Catalina – zdecydowanie must see w Arequipie. Przepiękny, przypominający małe miasteczko kompleks klasztorny, którego zwiedzanie zajęło nam prawie dwie godziny. Pomalowany na jaskrawe kolory, które dodają mu uroku. W środku znajduje się mała kawiarnia z napojami, ciastami i przekąskami. Polecamy zwiedzać zarówno w dzień (żeby wszystko dokładnie obejrzeć), jak i w nocy. Klasztor jest wówczas pięknie podświetlony.

Plaza de Armas – w tym mieście jest wyjątkowo piękny. Znajduje się na nim duża, barokowa katedra, którą można zwiedzać (do godziny 17.00). Otoczony jest arkadami, nad którymi znajdują się restauracje z tarasami, z których można oglądać plac i okolice. W tle oczywiście widoczny El Misti. Bardzo przyjemne miejsce. Cały plac wpisany jest na listę UNESCO.

Cafe Ribbs – miejsce z przepysznymi empanadas przygotowywanymi na miejscu i podawanymi ze świeżymi sosami. Plus bardzo dobra kawa. Niedrogo. Alvarez Thomas 107

Crepisimo – lokal leżący obok Alliance Francaise, co nie pozostało bez wpływu na menu. Trafiliśmy tam w poszukiwaniu dobrego śniadanie i nie zawiedliśmy się. Świetne croissanty, jajecznica i marmolady z lokalnych owoców, między innymi z pysznej miechunki peruwiańskiej. Calle Santa Catalina 208

Lokale z tarasem przy Plaza del Armas– większość z nich to dość drogie miejscówki, dlatego, jeśli nie chcecie wydawać sporej ilości pieniędzy nie zamawiajcie tam obiadu. Nastawcie się raczej na piwo, soki lub kawę/herbatę. Dlaczego więc to polecamy? Ze względu na fantastyczny widok na Plaza de Armas i El Misti.

Informacje praktyczne

Pogoda – Arequipa to ciepłe miasto; za dnia. Nawet jeśli wasz organizm nie odczuwa wysokości (2325m n.p.m.), zdecydowanie zauważycie zmianę temperatur. Tak jak w górach, noce są tu zimne. Według naszych spostrzeżeń nie ma tu czegoś takiego, jak stopniowe ochłodzenie. Jest ciepło, słońce  zachodzi i od razu jest zimno. Dlatego, jeśli planujecie długie zwiedzanie bez powrotu do miejsca noclegu przed wieczorem – weźcie ze sobą cieplejszą odzież.

Strajki – dowiedzieliśmy się, że mieszkańcy rejonu Arequipy są bardzo dumni ze swojego miasta oraz pochodzenia i lubią podkreślać własną odrębność. Mają mocny charakter, co tłumaczą bliskością aktywnego wulkanu. Często nie zgadzają się z różnymi decyzjami rządu, co jest powodem licznych strajków. Przed przyjazdem do tego miasta warto dowiedzieć się, czy nie jest tam planowana tego typu akcja. My mieliśmy szczęście – przyjechaliśmy do Arequipy kilka dni po dużym strajku dotyczącym budowy kopalni, podczas którego zamknięte były wszystkie sklepy, restauracje i punkty usługowe. Jak słyszeliśmy- zginęło w tym czasie kilka osób.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Peru po raz pierwszy – Nazca i Arequipa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s