Peru po raz trzeci – Cuzco

Cuzco

Cuzco to bardzo turystyczne, ale jednocześnie piękne i ciekawe miasto. Na ulicach można spotkać Peruwianki ubrane w tradycyjne stroje, zobaczyć (i posmakować) prawdziwy peruwiański steet food i spotkać słynnego polskiego reżysera. Same atrakcje:)

Położone na wysokości 3326 m n.p.m. Cuzco było punktem startowym wyprawy do Machu Picchu.  Spędziliśmy tam łącznie trzy dni i to zdecydowanie za mało na spacery po pięknych, wąskich uliczkach, których jest tam tysiące. Cuzco to przepiękne, postkolonialne miasto. To tam znajduje się uznany za najpiękniejszy w Ameryce Południowej Plaza de Armas (główny plac, odpowiednik naszego rynku), a na nim katedra Santo Domingo z obrazem ostatniej wieczerzy, na którym Jezus wraz z apostołami delektują się świnką morską. Miasto położone jest na wzgórzach, więc zwiedzanie to ciągłe wchodzenie pod górę i schodzenie w dół. Można się nieźle zmęczyć, ale na każdym rogu czeka na was kafejka, w której możecie odpocząć przed zmaganiami z kolejną partią schodów. Jest jeszcze jedna rzecz, która zmęczyła nas w tym mieście – naganiacze. Co kilka metrów oferują usługi przewodnika, wciskają menu kolejnej restauracji, swetry, chusty i masaże. Według Lonely Planet z tymi ostatnimi warto uważać, gdyż może się okazać, że zabieg oferuje „większy stopień intymności, niż się spodziewacie”:)

Gdzie jedliśmy i spaliśmy w Cuzco?

Mercado de San Pedro – targ w centrum Cuzco. Niesamowite miejsce, pełne ludzi, życia, zapachów (nie zawsze przyjemnych). Znajdziecie tam czapki, swetry, torebki, portfele, warzywa, owoce, różnego rodzaju mięsa, przyprawy i nasz ukochany dział – świeżo wyciskane soki. Za kilka złotych dostaniecie litr jakiej tylko chcecie mieszanki. Paweł szczególnie poleca sok z pomarańczy i papai, a Marta z pomarańczy, mango i truskawek.  Stoiska są prowadzone wyłącznie przez panie, które walczą o klienta, jak tylko mogą. Adres: Calle Tupac Amaru, Cuzco

Kukuly – lokalna restauracja, która oprócz stałego menu codziennie, za całkiem przyzwoitą cenęserwuje zestaw dnia – zupę, drugie danie i deser. Stołowaliśmy się tam każdego dnia pobytu i nie zawiedliśmy się ani razu. Było bardzo smacznie. Lokal ma przyjemny wystrój i sympatyczną obsługę. Adres: Calle Huaynapata 318.

Cafe Ayllu – świetne miejsce w centrum miasta. Serwuje przepyszne, obfite śniadania i pyszną kawę. Dodatkowo, jeśli będziecie mieć szczęście, uda wam się zająć miejsca na malutkim balkonie. Będziecie mogli obserwować z niego starówkę Cuzco. Adres: Calle Marques N0 263.

Cuscoffee – przyjemna kawiarnia z menu wypełnionym kawami, czekoladami, herbatami i sokami. Dobre miejsce na odpoczynek i wieczorny chill. Adres: Calle Heladeros 167

ChocoMuseo – muzeum czekolady połączone z kawiarnią. Możecie spróbować czekolady pitnej, czekoladowego fondue, czekoladowych sufletów i wielu innych czekoladowych pyszności. Od samego ich opisywania robimy się głodni. Adres: Calle Garcilaso 210

Km 0 – knajpa z dużym wyborem trunków i smacznym jedzeniem. My spróbowaliśmy tam niezłego kurczaka w  sosie orzechowym. Musimy jednak zaznaczyć, że tamtejsze dania to raczej przekąski do piwa niż potrawy obiadowe. Miejsce zdecydowanie warte odwiedzenia, zwłaszcza wieczorem, kiedy możecie posłuchać muzyki na żywo. Adres: Calle Tandapata 100

Bright hostels –  nasz nocleg w Cusco miał trzy zalety – lokalizację w centrum, niską cenę i przemiłego właściciela. Standard jest w porządku. Także polecamy, jeśli nie chcecie wydawać dużej ilości pieniędzy na lokum. Adres: Calle Ladrillos 436

Pogoda  – byliśmy w Cuzco w maju i o ile w dzień było całkiem ciepło, to wieczorem i nocami trochę marzliśmy. Zwłaszcza, że w naszym hostelu nie było ogrzewania. Warto o tym pamiętać pakując ciuchy na wyjazd.

Atrakcje dodatkowe – mieliśmy dużo szczęścia w trakcie tej podróży – do ludzi, do miejsc, do niecodziennych sytuacji. W Cuzco trafiliśmy na festiwal filmowy, na którym prezentowano europejskie kino, w tym Idę. Projekcji towarzyszyła konferencja prasowa z reżyserem Idy – Pawłem Pawlikowskim. Postanowiliśmy na nią pójść. Przez ponad godzinę laureat Oskara odpowiadał na pytania peruwiańskiej publiczności. Po konferencji, dzięki uprzejmości jednej z osób współorganizujących wydarzenie, udało nam się przez kilka minut porozmawiać z reżyserem, zrobić pamiątkową fotę i przeżyć jedną z najbardziej abstrakcyjnych sytuacji w podróży (spotkanie Pawlikowskiego tysiące kilometrów od Polski wydawało nam się nie do końca normalne). Dzięki temu wspominamy Cuzco jeszcze lepiej:)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s