Peru po raz szósty – Kuchnia

Peruwiański przysmak - świnka morska

Zacznijmy od tego, że dla nas nie ma podróży bez próbowania lokalnych przysmaków. Kuchnia jest bardzo ważna. To część procesu poznawania nowego kraju. Jeśli podczas wyprawy nie uda nam się zjeść dobrego posiłku, albo to, co zamówimy niekoniecznie nam zasmakuje- dzień od razu wydaje się gorszy.

Trzy tygodnie w Peru to za mało, żeby się wymądrzać, jacy z nas eksperci w tej dziedzinie. Udało nam się jednak posmakować kilku rzeczy – niektóre nas zachwyciły, innych nie wspominamy dobrze. Każdy region kraju ma swoje ulubione dania i składniki, np. wybrzeże kocha ryby i owoce morza (wiadomo), w górach popularne są zupy i dania jednogarnkowe. Nie opiszemy wam dokładnie tych różnic, gdyż nie udało nam się zwiedzić każdego kawałka Peru. Przedstawimy to, czego spróbowaliśmy, ale pamiętajcie, że dań i składników jest o wiele, wiele więcej.

Inka Kola – duma narodowa i ikona Peru. Popularniejsza od Coca Coli, czy jakiegokolwiek innego napoju. Ma niesamowicie żółty kolor, w smaku przypomina gumę balonową w płynie. Ciekawostką jest, że koncern Coca Cola wykupił znaczny procent akcji Inka Kola po tym, jak okazało się, że nich flagowy napój nie odniósł w Peru spodziewanego sukcesu.

Pisco Sour – drink na bazie peruwiańskiej brandy z winogron. Dodawane są do niego inne likiery, sok z limonki, cukier i białka jajek (w postaci pianki dekorującej). Pycha! Ale radzimy uważać, jest bardzo mocny:)

Jugos – świeże soki. Przepyszne, z całą listą egzotycznych owoców – do wyboru, do koloru. Najlepsze, jakie piliśmy były na targu w Cuzco.

Liście koki – peruwiańskie lekarstwo na wszystko. Masz chorobę wysokościową, problemy żołądkowe – liście koki pomogą. Można je żuć, lub przyrządzić mate de coca – herbatę z liści. W większości krajów są zakazane.

Chicha morada – słodki, zawiesisty napój przyrządzany ze sfermentowanej czerwonej kukurydzy. Z wyglądu i konsystencji przypomina syrop na kaszel. Nie zostaliśmy wielkimi fanami tego napoju, chyba przez tę zawiesistą konsystencję. Wiele osób uważa go za bardzo odświeżający.

Ziemniaki – o ile Inka Kola to królowa napojów, to ziemniak jest zdecydowanie królem warzyw, owoców i wszystkiego, co jadalne w Peru. Uprawia się tak kilkaset jego odmian i przyrządza na jeszcze więcej sposobów. Dodatkowo do każdego dania z ryżem Peruwiańczycy dodawali frytki. Miłość do ziemniaka nie ma końca. Nam udało się spróbować:

Papas a la Huancaina –jedna z wielu postaci ziemniaka, czyli ziemniaki w sosie serowym. Bardzo smaczne.

Papa Hellena – faszerowane ziemniaki. Niebo w gębie.

Zupa z ziemniaków – przypominała w smaku polską zupę warzywną. Gęsta i sycąca.

Cuy – świnka morska. To bardzo popularny przysmak w Peru. Spróbowaliśmy i…nie było dobrze. Po pierwsze na talerzu wylądowała świnka w całości, przez co mieliśmy ochotę jeść z zamkniętymi oczami. Po drugie – nie była smaczna.

Chifa – peruwiańska chińszczyzna. Połączenie chińskich i peruwiańskich składników na jednym talerzu. W Limie lokale Chifa wyskakują zza każdego rogu.

Lomo saltado – jedno z dań Chifa; to smażony kotlet z wołowiny, podawany z ryżem, frytkami i pikantnym sosem. Bardzo, bardzo smaczne.

Tequeños – smażone na głębokim oleju roladki z serowym nadzieniem. Podawane z guacamole. Idealnie pasuje do piwa lub pisco sour.

Empanadas – „pierożki” o różnym nadzieniu, smażone w głębokim oleju. Jedliśmy kilka razy, zawsze były pyszne.

Awokado – to chyba kolejna miłość Peruwiańczyków. Spotkaliśmy się z awokado w kanapce, jako sos guacamole, dodatek do obiadu w charakterze sałatki, a także jako danie główne – grillowane awokado, do tego ziemniaki i warzywa.

Alpaka – mięso z alpaki to jeden z przysmaków. Jedliśmy to w postaci steka (ciężko to było pogryźć) oraz jako gulasz z makaronem (całkiem niezłe).

Tort „Tres leches” – ciasto mleczne. Swoją nazwę zawdzięcza temu, że nasączane jest trzema rodzajami mleka. Bardzo słodkie i bardzo pyszne.

Bardzo polecamy żywienie się w lokalnych, nieturystycznych knajpach. Po pierwsze – to najlepszy sposób na poznanie peruwiańskiej kuchni. Po drugie – to najtańsza opcja. Restauracje często oferują menu, czyli zestaw dnia. Składa się on z przystawki/zupy, dania głównego i deseru. Za kilka złotych można się najeść do syta. Smacznego!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s