Spotkania na krańcach świata

Spotkania na krańcach świata

Tym wpisem chcemy zapoczątkować nową kategorię postów – o książkach i filmach, niekoniecznie podróżniczych, stanowiących inspirację do wypraw lub choćby przyjemną lekturę, uzupełniającą wyjazd. Na pierwszy rzut idą „Spotkania na krańcach świata” Wernera Herzoga.

 

Jeśli chcielibyśmy krótko opisać, o czym jest ten dokument, napisalibyśmy, że o tym, jak niezwykły potrafi być świat, nawet na odludnych obrzeżach. I  jak niesamowite historie mogą mieć do powiedzenia spotkani tam ludzie.

Teraz dłuższy opis. W 2007 roku Herzog wybrał się wraz ze swoją ekipą na Antarktydę, by sfilmować ludzi przebywających w kilku stacjach badawczych. Na tym krańcu świata spotkał całą galerię ludzi, nie tylko naukowców. Był tam były bankier z Kolorado, który porzucił dobrze płatną pracę, by teraz być kierowcą na biegunie; filozof, a obecnie kierowca wózka widłowego, który na pytanie, czemu można go spotkać właśnie tutaj, odpowiada, że to najbardziej logiczne miejsce, pełne profesjonalnych marzycieli. Kto następny? Glacjolog, który bada górę lodową większą niż kraj, który zbudował Titanica. Lingwista, który wybrał uprawianie pomidorów na kontynencie bez języków. Podróżniczka, która przejechała Afrykę w śmieciarce (a to tylko jedna z jej opowieści:)) Poznajemy ekipę naukowców, którzy odkrycie nowego podwodnego gatunku świętują koncertem gitarowym. A także uciekiniera zza żelaznej kurtyny, który ma przy sobie dwudziestokilowy plecak, a w nim wszystko, co potrzebne do ucieczki: śpiwór, ubranie, garnki i składany kajak. Wszyscy mają swoje powody, by zamieszkać w miejscu, gdzie przez 5 miesięcy w roku nie ma nocy.

Mimo tłumu naprawdę oryginalnych postaci, sceny które najbardziej zapadają w pamięć to te przedstawiające naturę. Przed kamerą Herzoga to żywy, fascynujący twór, którego człowiek nie jest w stanie ogarnąć. Mogłoby się wydawać, że na Antarktydzie nie ma zbyt wielu ciekawych rzeczy. Nic bardziej mylnego! Wiedzieliście, że znajduje się tam aktywny wulkan – Erebus, jeden z trzech tego rodzaju wulkanów na świecie? Albo że podwodne odgłosy fok brzmią dokładnie tak, jak Pink Floyd (czy raczej Pink Floyd brzmi dokładnie tak jak foki)? Najbardziej jednak w pamięci została scena, podczas której obserwujemy pingwina, który postanawia udać się w głąb kontynentu, co skazuje go na pewną śmierć.

Przy okazji obserwacji mroźnego bieguna Herzog zastanawia się, co będzie, jak człowiek odkryje już wszystko, co jest do odkrycia. Albo co zastaliby przybysze z innego świata po tym, jak człowieka nie będzie już na ziemi. A zniknie on kiedyś na pewno w wyniku globalnego ocieplenia. Zresztą pytań Herzog ma bardzo dużo, nie chcemy ich tu wszystkich wypisywać. Jeśli chodzi o odpowiedzi – ani on, ani my nie mamy żadnej.

Wiemy, że nie każdemu ten film przypadnie do gustu i że czasami może przeszkadzać narracja reżysera czy podniosły chwilami nastrój. Jednak my zdecydowanie polecamy „Spotkania na krańcach świata”. Ten dokument to coś więcej niż opowieść o kilku dziwnych ludziach, którzy postanowili przenieść się na biegun południowy. To wiele ciekawych opowieści i obrazów. To też dowód na to, ze świat jest bardzo fascynujący i niejednym może nas zaskoczyć.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s