Barcelona 2014

20140529_163956

Czas na zaległy wpis z naszej podróży do Barcelony. Pojechaliśmy tam w lecie zeszłego roku. Dużo słyszeliśmy o tym katalońskim mieście i musimy przyznać – nie zawiedliśmy się!

Polecieliśmy z Wrocławia do Girony, skąd do Barcelony dojechaliśmy autobusem (bilety kupiliśmy wcześniej, żeby było taniej) – a w drugą stronę jechaliśmy pociągiem. Zatrzymaliśmy się w bardzo sympatycznym, rodzinnym hoteliku w dalszej dzielnicy, jednak przy stacji metra. Plusem naszego miejsca był taras na dachu, na którym można było posiedzieć, popatrzeć na okolicę i napić się cavy – katalońskiego musującego wina. Cavę piliśmy wielokrotnie umilając sobie pobyt w mieście, z przyczyn oszczędnościowych kupowaliśmy tę z niższej półki, ale i tak była super. Może to też kwestia klimatu, chyba każdy alkohol dobrze smakuje na tarasie, albo w nastrojowych uliczkach starego miasta.

Sama Barcelona zrobiła na nas bardzo duże wrażenie. Składa się z kilku dzielnic, każdej o zupełnie innym klimacie. Różnią się tak bardzo, że trudno uwierzyć, że to wciąż jedno miasto. Bardzo nam się podobała średniowieczna starówka, dzielnica rybacka i najwyżej położona część miasta z zamkiem. Nasza dzielnica – Horta – miała tę zaletę, że była mało turystyczna i łatwo było poczuć nieśpieszny klimat miasta, w którym ludzie przesiadują w knajpkach o każdej porze dnia, czytają prasę, spędzają czas z rodziną.

Miasto zabytków i architektury

W Barcelonie zdecydowanie jest co zwiedzać. Znajduje się tu aż dziewięć obiektów wpisanych na listę UNESCO (z czego siedem zaprojektowanych przez Antonio Gaudiego – najbardziej znane to Sagrada Familia i Park Guell). Do tego dochodzą pałace, kościoły, place, pomniki, aleja La Rambla z knajpkami, targ La Boqueria i zamek Montjuic. Oczywiście, bardzo przyjemne jest również chodzenie bez konkretnego celu bocznymi uliczkami, gdy można chłonąć to niezwykłe miasto. Mieliśmy wrażenie, że zostało stworzone z myślą o pieszych, można tak chodzić godzinami. A najlepiej co jakiś czas robić przerwy na tapas – tradycyjne hiszpańskie przekąski, występujące w niesamowitej mnogości rodzajów. Gdyby nie ograniczenia finansowe, moglibyśmy spędzać tak czas bez końca.

Katalońska odrębność

Barcelona jest stolicą Katalonii, regionu podkreślającego swoją odmienność od reszty Hiszpanii. Co jakiś czas powraca temat niepodległości dla tej krainy, która ma własny język, własną kuchnię i własną dumę. Dodatkowo ma za złe Madrytowi czasy dyktatury Franco, gdy katalońskość była tępiona. To wszystko widać w napisach na murach, zachowaniach lokalsów – np. barmana, który na pytanie „mówisz po angielsku?” odpowiedział „a wy mówicie po katalońsku?” lub spotkana w górach Maroka wycieczka barcelończyków reagująca oburzeniem na nasze słowa „Barcelona? Bardzo ładne hiszpańskie miasto”:)

Miejsca w Barcelonie

Alibaba – niedaleko naszego hotelu, jedliśmy tam fantastyczne krewetki i małże, niesamowicie miła obsługa, carrer del Tajo 23

No Se – knajpa z drinkami na Paseige El Born

Polaroid – bar na carrer dels Codols

Sagardi BCN – bar z tapas, Gotic Carrer de l’Argenteria, 62

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s