Do dziś liczymy zabitych. Nieznana wojna na Sri Lance – Frances Harrison

Do dziś liczymy zabitych. Nieznana wojna na Sri Lance

Są takie wojny, o których słyszał cały świat, są też takie, o których nie słyszał prawie nikt. Wydaje nam się, że wojna domowa na Sri Lance należy do tej drugiej kategorii. Gdzieś coś kiedyś słyszeliśmy, termin „Tamilskie Tygrysy” obił się o uszy, ale gdzie, po co i dlaczego – tego już nie wiedzieliśmy.

Książka Frances Harisson mocno rozjaśnia sprawę, ale nie tylko w kwestii przebiegu konfliktu i dat. Owszem, naświetla historię i podłoże, ale to rozjaśnianie bardziej tyczy się tego, jak wojna odbiła się na cywilach, gdyż to im przede wszystkim autorka oddaje głos. Są to cywile z tamilskiej strony, którzy w ostatnich latach wojny byli siłą włączani w szeregi walczących albo służyli za żywe tarcze dla Tygrysów, narażeni przy tym na ciągły ostrzał rządowy (nawet w szpitalach czy „strefach bezpieczeństwa”).  Niektórzy z nich byli zdecydowanie po stronie rebeliantów, niektórzy zaś chcieli po prostu, by wojna odeszła, a wróciło normalne życie.

Książka składa się z kilkunastu rozdziałów, a każdy z nich jest osobną historią wybranej osoby, która opowiada nie tylko o niewyobrażalnych okrucieństwach w czasie wojny, ale też o zaskakująco traumatycznych przeżyciach po jej zakończeniu. Oprócz tego, możemy „zobaczyć”, jak problematyczne stają się zwykłe, codziennie czynności, takie jak zdobywanie jedzenia czy korzystanie z toalety. Autorka spisała całkiem sporo opowieści, przez co po jakimś czasie mogą one zlewać się nieco, jednak jest kilka takich, które wyjątkowo zapadają w pamięć. W naszym przypadku to historia lekarza ratującego ludzi mimo braku lekarstw, opatrunków, a nawet porządnego budynku szpitalnego. To też rozdział o niepełnosprawnym inżynierze, któremu udało się przeżyć dzięki opiece i poświęceniu żony. Oraz o sklepikarzu, który po wojnie walczył o azyl dla siebie i swojej rodziny poza granicami Sri Lanki. Wszystkie te historie mają dla nas jedną wspólną cechę – to wywoływanie zdumienia (nie jesteśmy do końca pewni, czy to dobre słowo) tym, jak straszne rzeczy dzieją się w naszym cywilizowanym świecie, w XXI wieku,  o których niemal nikt nie mówi. Także dlatego, że konflikt jest przedstawiany jako część światowej walki z terroryzmem. To prawdopodobnie wyjaśnia milczenie ONZ i innych organizacji, które –jak wynika z relacji – wiedziały, co dzieje się na Sri Lance podczas dławienia rebelii, a także później.

Wydaje nam się, że nie ma znaczenia fakt, że opisywani są tamilscy cywile – po drugiej stronie ludzie cierpieli równie mocno, więc same historie stają się dość uniwersalne dla całej Sri Lanki.

Oprócz opowieści cywilów jest też kilka historii członków Tamilskich Tygrysów. Najbardziej tkwi nam w pamięci wypowiedź dziewczyny należącej do oddziałów, która nawet po zakończeniu walk, po ujawnieniu w jak okropny sposób Tygrysy wykorzystywały cywilów, nie potrafi przyznać, że ich oddziały robiły cokolwiek złego. W jej oczach pozostają bohaterami walczącymi o wolność, ludźmi bez skazy. Nie wiadomo, czy wynika to ze ślepego zapatrzenia w idee Tygrysów, czy po prostu przyznanie, że popełniali oni okrutne błędy byłoby jednocześnie przekreśleniem wielu lat własnego życia.

Książka „Do dziś liczymy zabitych” była dla nas ciężka do czytania (mimo stylu sprawiającego że czyta się szybko). Ciężko uwierzyć, że podczas, gdy na północy kraju toczyła się wojna i dochodziło do ludobójstwa, na południu plaże wypełniali nieświadomi niczego turyści. Dość niesamowita jest też cisza panująca wokół tego konfliktu. Jedna z bohaterek książki mówi „o fali oburzenia, jaką na całym świecie wywołał filmik pokazujący kobietę, która wyrzuca do pojemnika na śmieci kota sąsiadów. Nagranie obiegło Internet. –W Sri Lance wymordowano tysiące ludzi – mówi – i nic się nie stało. Nic.”[1]

Mimo że nie jest to książka poprawiająca nastrój, polecamy zdecydowanie. To jedna z tych, które poszerzają wiedzę o świecie.

[1] F. Harrison,Do dziś liczymy zabitych(…), 2015, s. 200.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Do dziś liczymy zabitych. Nieznana wojna na Sri Lance – Frances Harrison

  1. Pingback: Polecanki – styczeń luty 2016 – Inne miejsca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s