Liberec – między Izerami a Grzbietem Jesztiedzkim

20160402_142907

Ostatnio postanowiliśmy znowu odwiedzić naszych południowych sąsiadów. Tym razem wzięliśmy na cel Liberec – miasto, w którym żadne z nas nie było wcześniej. Z Wrocławia to bardzo blisko – 2,5h autostradą przez Zgorzelec, lub 3h przez Jelenią Górę i Jakuszyce. W drogę do Czech wybraliśmy ten drugi wariant dla ładnych widoków. Nie żałowaliśmy )

Liberec jest sporym miastem (populacja ponad sto tysięcy mieszkańców, piąty co do wielkości w Czechach), znajdującym się w Sudetach Zachodnich. Położenie między Górami Izerskimi na północy a Grzbietem Jesztiedzkim na południu sprawia, że miasto jest czeską stolicą sportów zimowych.Stare miasto

Na kameralnym rynku dominuje budynek ratusza, który naprawdę robi wrażenie. Sam rynek jest dość mały i wydawał się raczej pusty, choć pogoda dopisała. Można było usiąść na kamiennej ławce z lodami włoskimi i cieszyć się ciepłą wiosną. Pochodziliśmy po bocznych uliczkach, podziwialiśmy ładne kamieniczki i ciekawe budynki. Pofalowane ukształtowanie terenu sprawia, że spacery nie są nudne, ale można się trochę zmęczyć. Przypadkiem trafiliśmy na ślady historii w postaci poniemieckich napisów wychodzących spod współczesnej farby. Najpewniej pamiętały czasy sprzed wojny, gdy Liberec był zamieszkany głównie przez Niemców i trochę późniejsze, gdy był stolicą prowincji Kraj Sudecki.

Przemieszczanie się

Po centrum miasta spokojnie można poruszać się na piechotę, a poza nim działa też komunikacja miejska. Tramwaje w Libercu są dość nietypowe z kilku powodów. Po pierwsze, sieć tramwajowa ma kształt litery T i składa się z trasy północ-południe, przejeżdżającej przez całe miasto i wspinającej się dość stromo na masyw Ještědu. Druga trasa jest międzymiastowa i łączy centrum Liberca z Jabloncem nad Nysą. Dodatkowo, w mieście jeżdżą wozy o dwóch rozstawach szyn – 1000 mm i 1435 mm. Stąd w wielu miejscach nietypowy widok trzech szyn, przystosowanych do obsłużenia obu typów pojazdów. Dla nas jednak najważniejsze było to, że nawet w weekend tramwaje kursują wystarczająco często, a bilety można kupić u motorniczego.

Ještěd

Częścią naszych planów było zdobycie górującego nad okolicą Ještěda (1012 m. n.p.m.), należącego do Korony Sudetów.  Na szczyt można dostać się na trzy sposoby. Samochodem – cały czas asfaltową drogą, kolejką linową i na piechotę. My wybraliśmy te dwa ostatnie (Marta wjechała kolejką, a Paweł wszedł na własnych nogach). Do stacji kolejki można dojechać samochodem i zostawić go na parkingu. Można też dojechać tramwajem numer trzy do pętli Horny Hanychov i przejść ok. dziesięć minut do stacji. Stamtąd też zaczyna się niebieski szlak prowadzący na szczyt.

Kolejka wjeżdża na szczyt w ok. 4 minuty, a wejście na piechotę zajmuje trochę dłużej (ok. 1h15-1h30). Droga jest dość krótka, ale stroma, więc można się zmęczyć. Szlak wiedzie przez las, widoki są dopiero pod wierzchołkiem.

W poczekalni kolejki można spędzić czas czytając historię tego osiągnięcia inżynierii, ale też ciekawostki na temat kolejek linowych na świecie. Można się dowiedzieć na przykład, że najdłuższa kolejka na świecie znajduje się w Wenezueli, jej przewyższenie to 3500 metrów, a podróż nią zajmuje godzinę. Na myśl o tak dużym przewyższeniu w tak krótkim czasie zrobiło nam się słabo.

Na szczycie Ještědu znajduje się schronisko zbudowane w podobnym futurystycznym stylu, jak nasze na Śnieżce. W środku mieści się hotel i restauracja z naprawdę ładnymi widokami.

Frydlant

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się we Frydlancie, małym miasteczku prawie pod polską granicą. Przeszliśmy się po uroczym, ale praktycznie pustym rynku i starym mieście. Mieliśmy plan znaleźć kawiarnię serwującą nasz ulubiony czeski deser, czyli horke maliny, ale wszystko było pozamykane. Pojechaliśmy dalej do największej atrakcji Frydlantu, czyli zamku górującego nad okolicą. Ponoć był on pierwowzorem tytułowego zamku z powieści Kafki. Rzeczywiście robił wrażenie. Można go zwiedzać tylko z przewodnikiem (również po polsku!), ale nie było to tanie i zajmowało wiele czasu, więc tylko pospacerowaliśmy, nacieszyliśmy się wiosną i ruszyliśmy z powrotem do Polski.

Już wracając dowiedzieliśmy się o ponoć świetnym małym browarze znajdującym się w tym miasteczku. No cóż, jest powód, by tam wrócić!

Miejsca w Libercu

Penzion na Vapence – tam zatrzymaliśmy się na noc i z ręką na sercu możemy polecić. Tanio, dobry standard, miły właściciel bardzo dobrze mówiący po polsku. Trochę na przedmieściach, ale z blisko przystanku tramwajowego. Opočenská 161/1

Radnicki Sklipek – restauracja w podziemiach ratusza z pyszną czeską kuchnią i piwem. Oprócz smażonego sera polecamy szczególnie svickovą na smetane (typową dla czeskiej kuchni polędwicę wieprzową w sosie, podawaną z knedlikiem i bitą śmietaną z żurawiną) i „izerskiego smoka” (jizersky drak) – lokalną wariację na temat schabowego. Náměstí Dr. E. Beneše 1/1

V Raji – typowa czeska gospoda koło naszego pensjonatu. Niestety pierwszego dnia była cała zarezerwowana dla fanów hokeja, więc spróbowaliśmy tam tylko całkiem dobrej zupy czosnkowej. Choć nie tak dobrej, jaką jedliśmy kiedyś w Ołomuńcu. 28. října 78/3

Hotel i restauracja „Ještěd” na szczycie góry – jest tam dość drogo, ale za to widoki ze szczytu najwyższej góry w okolicy – trudne do podrobienia.

Cafe Praha – kawiarnia na rynku z przepysznymi ciastami. Železná 2/1

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s