Malaga – przedsmak Andaluzji

Na początku października odbyliśmy naszą najbardziej jak dotąd skomplikowaną logistycznie wyprawę. Co prawda lecieliśmy z Wrocławia do Malagi i to bezpośrednio, ale po raz pierwszy wybraliśmy się we trójkę. Obiecaliśmy sobie, że będzie to podróż testowa. Zobaczymy, jak Wojtek znosi takie wojaże oraz czy dla nas nie będzie więcej stresu niż przyjemności. Okazało się, że nie było tak strasznie. W tym wpisie chcieliśmy zawrzeć nasze doświadczenia z podróży z dzieckiem, a także opis kilku miejsc w Maladze i Andaluzji, które udało nam się zobaczyć.

20161005_123413

Wyjazd z dzieckiem

Nasze przygotowania zaczęły się od wyrobienia dokumentów. Dziecko, by przekroczyć granicę, musi mieć dowód (jeśli pozostaniemy wewnątrz Strefy Schengen) lub paszport. Do Hiszpanii wystarczyłby dowód, ale my, planując już dalsze wyjazdy, postanowiliśmy od razu wyrobić paszport. Koszt takiego dokumentu to 30zł (dowód jest bezpłatny). Nie wiedzieliśmy o tym, że w urzędzie można się umówić na konkretną godzinę, więc trafiliśmy w sam środek wielkiej kolejki. Na szczęście urzędnicy byli bardzo mili i przyszli nam z pomocą – zastępca kierownika wydziału przyjął nasz wniosek u siebie w gabinecie poza kolejnością. Warto pamiętać, że do stworzenia takiego dokumentu wymagana jest obecność obojga rodziców.

Kolejna przyjemna niespodzianka czekała nas po zapoznaniu się z regulaminem linii lotniczych. Mimo że lecieliśmy Ryanairem, lista udogodnień dla rodziców z dzieckiem (które ma nie więcej niż 2 lata) była całkiem duża. Po pierwsze, cena. Koszt biletu dla dziecka to ok. 45zł, jeśli leci na kolanach jednego z opiekunów. Można zabrać ze sobą za darmo dwa przedmioty dziecięce (my wzięliśmy wózek i fotelik). Dodatkowo bezpłatnie można też wnieść torbę z akcesoriami dziecięcymi do pięciu kilo.

Bardzo miło podeszła do nas obsługa wrocławskiego lotniska. Poza typowym uśmiechaniem się i zagadywaniem najmłodszego pasażera, pracownik lotniska zaproponował nam zjazd windą, dzięki czemu znaleźliśmy się na początku kolejki do samolotu, mimo że nie pchaliśmy się do wejścia 🙂

Wózkiem można podjechać aż do schodów na pokład. Z pewną obawą zostawiliśmy go na płycie lotniska, ale wszystko poszło zgodnie z planem i cały sprzęt czekał na nas na lotnisku w Maladze wraz z bagażami. W drodze powrotnej było jeszcze lepiej – wózek czekał na nas już na płycie lotniska.

Obawialiśmy się mocno samego lotu. Usłyszeliśmy wcześniej dużo rad, by karmić dziecko podczas startu i lądowania, aby wyrównało mu się ciśnienie w uszach. Pomocne miało tez być pojenie wodą i smoczek. Skorzystaliśmy z tych rad, choć nie za zawsze było prosto. W stronę do Hiszpanii młody pasażer spał sporą część drogi, ale mocno zapłakał przy lądowaniu.  Było to tylko kilka minut, ale za to bardzo intensywnych:) Drugi lot za to był w ogóle bezproblemowy.

Jeśli chodzi o przemieszczanie się z dzieckiem – wzięliśmy ze sobą fotelik samochodowy, gdyż podróżowaliśmy trochę autem. Miasto zwiedzaliśmy pchając wózek albo nosząc Wojtka w chuście, w której nasze dziecko magicznie się uspokaja.

Malaga i Andaluzja

Na cel naszej pierwszej zagranicznej wyprawy z dzieckiem wybraliśmy stolicę Andaluzji z dwóch głównych powodów – znajomych, którzy tam mieszkają, oraz bezpośredniego lotu z Wrocławia. Malaga to półmilionowe miasto położone na Costa del Sol, turystycznym wybrzeżu Morza Śródziemnego. W sezonie jest tam masa turystów spragnionych słońca, morza i odpoczynku. W takie miejsca lubimy podróżować raczej po sezonie i tym razem znów był to dobry wybór. Na początku października spokojnie można kąpać się w morzu, a nie było tłumów.

Z powodu specyfiki naszego wyjazdu nie pozwiedzaliśmy za dużo:) Jednak pospacerowaliśmy bardzo przyjemną starówką z secesyjnymi kamieniczkami i rzymskimi ruinami amfiteatru. Przeszliśmy się też promenadą i posiedzieliśmy na plaży w samym centrum miasta. Wydaje nam się jednak, że samo centrum można spokojnie zobaczyć w jeden dzień.

Miasto ma długą historię. Pierwsza osada w tym miejscu została założona przez Fenicjan, następnie została przejęta przez Rzymian. Ślady tych ostatnich są dobrze wyeksponowane. Oprócz wspomnianego amfiteatru jest też kilka budynków, w tym małe koloseum.

W samej Maladze mieszkaliśmy u znajomych na osiedlu Campanillas, dość daleko od centrum. Przejazd autobusem zajmował około pół godziny, a do przystanku był kawałek. Za to osiedle było ciche, spokojne, z kilkoma sympatycznymi knajpkami. Niestety, chodniki nie były przystosowane do spacerów  z wózkiem.

Malaga jest za to dobrym punktem wypadowym do zwiedzania Andaluzji. Plaże w tym mieście nie należą do najładniejszych, dlatego pojechaliśmy do oddalonego o 40 minut drogi miasteczka Torremolinos na lepiej wyglądająca i mniej zatłoczoną plażę. Pojechaliśmy także do dwóch wiosek: górskiej Frigiliany i nadmorskiej Nerjy. Przejazd zajął nam około godziny. Duże wrażenie zrobiła urokliwa Frigiliana, pełna tradycyjnych domków o białych ścianach, klimatycznych knajpek i wspaniałych widoków. Znaleźliśmy tam nawet restaurację serwującą polskie jedzenie, w tym pierogi, bigos i jajka z majonezem w formie tapas:)W wiosce można też kupić ręcznie wyrabianą i malowaną ceramikę. My wróciliśmy bogatsi o kilka pięknych podstawek pod kubki. Natomiast w miejscowości Nerja główną atrakcją jest Plaza Balcon de Europa, czyli główny plac kończący się na klifie („balkonie”) o wysokości jakichś siedmiu pięter. Z punktu widokowego można podziwiać piękne Morze Śródziemne.

My przemieszczaliśmy się samochodem, ale ponoć dobrym sposobem zwiedzania regionu jest też pociąg. Nie przetestowaliśmy tego, ale spokojnie można zrobić sobie jednodniową wycieczkę pociągiem do Sewilli. Może następnym razem, jeśli Wojtek polubi podróżowanie pojazdami szynowymi 🙂

Jedzenie i picie

To, czego zdecydowanie warto spróbować w tym regionie, to owoce morza i ryby.

W kawiarniach natomiast można wypić całkiem dobrą i niedrogą kawę. Jej ceny, w porównaniu z polskimi, są naprawdę niewielkie. To, co pozytywnie zaskoczyło (zwłaszcza Martę) jest obecność piwa bezalkoholowego w niemal każdej restauracji, w jakiej byliśmy. Prawdopodobnie wynika to z tego, że bardzo wielu Hiszpanów porusza się po mieście autem.

Mamy do polecenia kilka miejsc, które udało nam się odwiedzić. W żadnym z nich obecność małego dziecka nie stanowiła problemu.

El Pimpi – restauracja w Maladze serwująca przepyszne owoce morza. Chcąc zająć w niej stoli czekaliśmy w sporej kolejce, ale było warto. Polecamy!

Canasta – sieć kawiarni z przepysznymi ciastami i dobrą kawą.

Happy Hippo – świetne lody. Nasz ulubiony smak to Carapino, czyli karmel i orzeszki pinii

Tabernita – tawerna w Campanillas, dzielnicy, w której się zatrzymaliśmy. Można tam zjeść dobre tapasy, przyjść na niezły obiad albo po prostu posiedzieć przy piwie.

 

Podróż z dzieckiem – pierwsze wrażenia

Na zakończenie kilka słów o naszej pierwszej dalszej wyprawie w trójkę. Mimo stresu, sporej (jak na nas) ilości bagażu i kilku niedogodności, możemy powiedzieć, że warto próbować podróżować z dzieckiem. Nie będziemy tu teraz kreować się na ekspertów w tej dziedzinie, zbyt małe mamy doświadczenie. To, co możemy polecić, jeśli ktoś ma przed sobą tę pierwszą podróż, to:

  1. zrobienie listy rzeczy do zabrania,
  2. dokładne sprawdzenie, jakie prawa przysługują wam w danych liniach lotniczych,
  3. uzbrojenie się w cierpliwość i dobre nastawienie,
  4. a przede wszystkim – nie spinanie się!

Jeśli chodzi o ostatni punkt – dla nas kluczowe było uświadomienie sobie, że nie zdołamy zwiedzić i zobaczyć wszystkiego; albo nawet połowy; oraz, że musimy się dostosować do Wojtka i jego nastroju 🙂 Zobaczyliśmy tyle, ile nam pozwolił. I dobrze. Resztę czasu przeznaczyliśmy na spacery i odpoczynek. Dlatego wróciliśmy zadowoleni

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s